Rozwiń Opis Wymagany Serwer: https://discord.gg/chM2jRQ Po odbiór się zgłoś tutaj mordko ;) https://discord.gg/7 Wiecie, że instrukcja "Jak zrobić koronę origami" okazała się być najpoczytniejszym postem w całym 2015 roku? I teraz tak się zastanawiam o czym najchętniej poczytalibyście w tym nowym 2016 roku. .:UWAGA:.Team number: 143016Wiele osób pyta czemu pojawia im się białe tło.Oznacza to że nie dołączyłeś jeszcze do teamu Jiggmin.Chodzi w tym o to, że twoje Miał koronę cierniową, szkarłatny miał płaszcz, berło z trzciny do rąk Mu podali, // Na kolana padali wołając Nań tak: „Pozdrowiony bądź, Królu Żydowski!" // Zawiązano Mu oczy i bito Go w twarz, kolce z ciernia wbijały się w czoło. // Pluto Nań, a z ran święta sączyła się krew - tłum na-śmiewców Zeń szydził wokoło. // Choć tak bardzo tam cierpiał Zbawiciel Biorąc Crown of Thorn Sadzonki. Aby podnieść korę ciernistych roślin z sadzonek, odetnij krótkie kawałki nowego wzrostu za pomocą ostrego noża, żyletki lub obejścia. Kawałki powinny być krótkie, o długości od trzech do sześciu cali, z pozostawionymi tylko końcami. Weź sadzonki, gdy będzie dostępny nowy wzrost, najlepiej Jak zrobić koronę z miseczkami Jeśli te zasady będą przestrzegane, będziesz mieć obfite drzewo morelowe. Ale przycinanie należy wykonywać regularnie, a nie raz podczas całego okresu kwitnienia, dlatego uważa się, że roślina ta jest trudna w utrzymaniu. Jak zrobić koronę cierniową z papieru? Korona cierniowa to symboliczny symbol chwały i triumfu, stworzony z bardzo małych elementów. Jeśli chcesz zrobić taką koronę z papieru, musisz wykonać kilka kroków. Wszystko czego potrzebujesz to kilka arkuszy papieru, nożyczki, taśma i klej. Create free koroną cierniową flyers, posters, social media graphics and videos in minutes. Choose from eye-catching templates to wow your audience Weź kartkę papieru, ołówki, gumki, nożyczki, centymetr. Pomiar średnicy głowicy. Podzielić przez 2 2 Whatman umieścić odcinek, równy w połówki wielkości wartość. Dodaj więcej od kilku centymetrów do końców – zaklejanie. Zmierzyć szerokość podstawy korony i podejmuje kolejne pomiary – wysokości. Korzystanie z korona cierniowa f. ( Christianity) crown of thorns (crown made of a thorny plant that Christ was forced to wear) crown of thorns (Acanthaster planci, a large starfish with venomous spines) Hypernym: rozgwiazda. hRIh8T. Gdyby o koronę cierniową Chrystusa zapytać dzisiaj kogokolwiek, odpowie bez większej trudności, że w dniu ukrzyżowania miał on na głowie splecione w formie wieńca gałązki jakiejś rośliny z kolcami. Tak to zresztą przedstawiają setki tysięcy obrazów, rzeźb czy rycin. W rzeczywistości wyglądało to inaczej i z pewnością nie tak dostojnie, jak przedstawia to chrześcijańska i krzyżowanie skazańców było dla znudzonych rzymskich żołnierzy formą sadystycznej rozrywki. I właśnie w przypadku Jezusa z Nazaretu jeden z oprawców, jakiś dowcipniś, postanowił zażartować z Nazarejczyka jako "króla żydowskiego". W tym celu wziął jakąś starą słomianą czapkę, którą być może żołnierze zasłaniali głowy podczas upałów. Był to taki starożytny rodzaj słomkowego kapelusza. A po co mu to było? Otóż wokół tej czapki łatwiej było owinąć kolczaste gałązki popularnej w Jerozolimie rośliny - takiej jakby odmiany naszej głożyny czy akacji. Z tą tylko różnicą, że akacja ma kolce maksymalnej długości 2 cm, zaś owa jerozolimska roślina ma kolce gigantyczne, przekraczające 5 cm. Tak oto rzymski sadysta zrobił rodzaj śmiesznej czapy najeżonej kolcami, którą wciśnięto ubiczowanemu na głowę. Kiedy zmarł on już na krzyżu, jego ciało zdjęto i zaniesiono do grobu ufundowanego przez Józefa z Arymatei. Jednak zgodnie z dawną żydowską tradycją, wszystkie zakrwawione narzędzia i przedmioty męki były wówczas uważane za nieczyste. I co z nimi zrobiono? Wrzucono je do skalnej groty czy jamy, których w miejscu krzyżowania Jezusa było wiele, bo był to teren nieużywanego już kamieniołomu. Zatem do tej skalnej dziury wrzucono poprzeczną belkę krzyża Jezusa, jego pokrwawione podczas drogi krzyżowej szaty, gwoździe, tablice z napisem "Jezus Nazarejczyk król żydowski" oraz koronę cierniową. I tam te narzędzia męki przeleżały około trzysta lat, gdyż prześladowania chrześcijan przez Żydów, a potem przez Rzymian uniemożliwiły wydobycie tych pamiątek męki Jezusa. Dodatkowo wyjęcie ich utrudniał fakt, że teren za cesarza Hadriana w 130 roku został wyrównany przez zasypanie gruzem. I tak było do czasów cesarza Konstantyna, który wreszcie w 313 roku dał chrześcijaństwu swobodę wyznawania religii i skończyły się prześladowania. Wtedy też ochrzczona już matka Konstantyna, św. Helena, pojechała do Jerozolimy, gdzie w oparciu o ustne przekazy tamtejszych chrześcijan, rozpoczęto wielkie prace wykopaliskowe i po usunię-ciu dziesiątek ton gruzu dokopano się wreszcie do kilku świętych miejsc. Między innymi odkryto ową skalną jamę z narzędziami męki Jezusa. A co przekonało o autentyczności znaleziska? Była nią leżąca obok tablica z tytułem winy - "Jezus Nazarejczyk, król żydowski". Było to w 325 odkryciach św. Heleny, relikwie drzewa Krzyża i inne narzędzia męki Jezusa zaczęły być czczone jako największy skarb chrześcijaństwa. Podzielono je więc na wiele cząsteczek i zaczęto rozwozić po świecie. Dwa ciernie trafiły do pałacu św. Heleny w Rzymie, gdzie są przechowywane do dnia dzisiejszego. Jednak największa część korony cierniowej pozostała w Konstantynopolu, które to miasto faktycznie od IV wieku było nową stolicą Cesarstwa Rzymskiego. Jednak zawirowania dziejowe, wyprawy krzyżowe oraz kłopoty Konstantynopola z najazdami tureckimi spowodowały, że cenne relikwie przedostawały się powoli na teren Europy Zachodniej. Miejscem przerzutowym relikwii stała się bogata Wenecja. Wenecjanie pożyczając ubożejącym cesarzom pieniądze, brali w zastaw bezcenne relikwie. A kiedy potem cesarze byli niewypłacalni, relikwie sprzedawano. I tak oto za kosmicznie wysoką kwotę król Francji Ludwik IX kupił w 1239 roku dużą cząstkę korony cierniowej Jezusa. Na czele francuskiej grupy negocjacyjnej stał Gauthier Cornut, biskup miasta Sens. Jednak to, co kupił i przywiózł zszokowało króla Ludwika. W średniowieczu wyobrażano już sobie bowiem koronę tak, jak to było na obrazach, czyli sam wieniec z cierni. A tu oto było kilka tylko gałązek i to prawie bez kolców oraz trochę słomy czy suchej trawy z owej słomianej czapki. Paradoksalnie jednak świadczy to o autentyczności korony cierniowej zakupionej przez Ludwika. Do dzisiaj kupioną wówczas koronę cierniową można zobaczyć w Wielki Piątek oraz w każdy pierwszy piątek miesiąca w Katedrze Notre Dame w Paryżu. Natomiast część słomy ze słomianej części korony cierniowej przechowywana jest dzisiaj w muzeum katedralnym w Sens we jednak nie myśleć, że cząsteczki korony cierniowej przechowywane w rzymskim pałacu św. Heleny, w Paryżu i Sens to wszystko. Nie! Koronę cierniową podzielono już bowiem w Konstantynopolu na kilka, a może i kilkanaście części. I dlatego posiadaniem pojedynczych kolców z tej korony szczyci się dzisiaj około 60 miejscowości w Europie. Z pewnością niektóre z nich to falsyfikaty, ale wśród nich niewątpliwym oryginałem jest kawałek gałązki cierniowej z Pizy. To dokładnie ta sama Piza, w której miliony turystów fotografują z wszystkich stron słynną krzywą wieżę. Ale niestety prawie nikt nie ma zielonego pojęcia, że około 300 metrów dalej, przy Via Roma, jest niepozorny kościółek św. Klary, gdzie po lewej stronie za kratami jest "La Reliquia della Santa Spina", czyli relikwia świętego ciernia. Przybyła do Pizy około 1300 roku. Czy kiedykolwiek uda się naukowo potwierdzić autentyczność zachowanych we Włoszech i Francji fragmentów korony cierniowej Jezusa? Takie badania wymagają zgody wszystkich posiadaczy resztek korony cierniowej. Tymczasem już sprawę przebadali nieco botanicy i stwierdzili, że trawiasta część korony cierniowej to rodzaj sitowia rosnącego w basenie Morza Śródziemnego o nazwie - juncus balticus. Natomiast kolczasta część korony cierniowej pochodzi z popularnej w Ziemi Świętej i Afryce północnej rośliny o nazwie - ziziphus vulgaris lam, zwanej też ziziphus spina Christi. Roślina ta ma szerokie zastosowanie przy produkcji odżywek do włosów oraz leków na cukrzycę i nerwobóle, natomiast jesienią roślina owocuje małymi jabłuszkami, z których robi się bardzo słodkie konfitury. Przede wszystkim jednak podczas obfitego kwitnięcia pszczoły w oparciu o ten kwiatowy nektar produkują popularny na Bliskim Wschodzie miód o nazwie - Sidr. I kto by pomyślał, że korona cierniowa może mieć jakikolwiek związek ze słodyczą miodu?[email protected]Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera Najlepsza odpowiedź Sianeta odpowiedział(a) o 20:00: to z takich wyginających się patyków ;d Odpowiedzi Putiś odpowiedział(a) o 20:00 bierzesz jakieś gałązki z kolcami np akacje i skręcasz w kółko zczepiasz drucikiem np blocked odpowiedział(a) o 12:47 Ja kiedyś do szkoły też miałam coś takiego zrobić więc zrobiłam z krzaka dzikiej róży w prawdzie kolce służące jako ciernie opadały więc przykleiłam je dobrym klejem i wyglądało to ślicznie. spryskałam to brązowym sprayem i zrobiłam takie "plamki" czerwone symbolizujące krew. Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub Ks. Roman Zapała Znamy już, jak wyglądała modlitwa Pana Jezusa w Ogrójcu, że jest stawaniem w prawdzie, w całej prawdzie o sobie przed Bogiem Ojcem, w postawie zaufania dziecka do rodzica; że jest też walką ze swoim ego i z szantanem, przeciwnikiem Boga; że jest wyborem woli Boga Ojca: „nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie” (Łk 22, 42). Dzięki tej wiedzy wiemy także, czym jest i jak zrobić dobry rachunek już także, czym było i jak wyglądało okrutne biczowanie Pana Jezusa, niewinnego Baranka Bożego, który poddał się temu cierpieniu za nasze grzechy, a szczególnie za grzechy nieczyste. Rozumiemy, że biczującymi jesteśmy my ilekroć popełniamy grzech ciężki, i że to cierpienie Jezusa jest męką większą nad śmierć Jego (por. Dz 445). Dzięki temu wiemy już czym jest i jak należy zrobić akt żalu doskonałego, czyli z miłości do Boga, który patrząc na mnie biczującego Go, mówi: «Dlaczego mnie bijesz, przecież ja cię kocham, tak bardzo cię kocham». Dzisiaj zatrzymamy się nad tajemnicą cierniem koronowania Pana Jezusa i w kontekście tego cierpienia poznamy, czym jest i jak zrobić mocne postanowienie poprawy. Biblijne opisy, podobnie jak w sytuacji biczowania, niewiele nam mówią o szczegółach tego wydarzenia. Zapewne dlatego, że nie odnajdujemy w żadnych innych źródłach informacji na ten temat, bo tego rodzaju kara nie była w ogóle stosowana wobec skazańców, tylko biczowanie. Ten rodzaj cierpienia, cierniem ukoronowanie, wymyślono tylko dla Jezusa, by go wyszydzić, bo uważał się za króla. W ewangeliach odnajdujemy krótką informację, że po biczowaniu: „żołnierze zaprowadzili Go na wewnętrzny dziedziniec, czyli pretorium, i zwołali całą kohortę. Ubrali Go w purpurę i uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę. I zaczęli Go pozdrawiać: «Witaj, Królu Żydowski!» Przy tym bili Go trzciną po głowie, pluli na Niego i przyklękając oddawali Mu hołd. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego purpurę i włożyli na Niego własne Jego szaty” (Mk 15,6-20). By lepiej zrozumieć i przeżyć w swej wyobraźni ten dramat Jezusa, sięgamy do źródeł mistyków, zachowując w pamięci, jak okrutnie Jezus był ubiczowany, a jego ciało było jedną wielka raną. Znana nam mistyczka Katarzyna Emmerich tak opisała to wydarzenie: „Przygotowawszy siedzenie, zdarli znowu ze zranionego ciała Jezusa wszystkie suknie, a narzucili Mu krótki czerwony płaszcz żołnierski, podarty ze starości, a nie sięgający nawet do kolan…Ubrawszy weń Jezusa, przywlekli Go przed siedzenie, posypane skorupkami i kamykami i całą siłą posadzili Go na nie. Teraz zabrali się do wtłoczenia Mu korony cierniowej. Korona ta wysoka na kilka dłoni, pleciona była gęsto z trzech gałęzi cierniowych, grubych na palec, umyślnie w tym celu wyciętych w krzakach… Kolce z rozmysłem zwrócone były prawie wszystkie do środka. U góry przepleciona była wystająca obwódka. Korona była zrobiona tak, jak szeroka taśma, przybrała więc kształt korony dopiero wtenczas, gdy opasali nią Jezusowi głowę i z tyłu mocno związali. Ciernie, zwrócone do środka, wnikały głęboko w głowę Jezusa; do ręki dali Mu grubą trzcinę, zakończoną kością, a wszystko robili z szyderczym namaszczeniem, jak gdyby uroczyście koronowali Go na króla. Teraz dopiero zaczęli znęcać się nad Nim. Wydzierali Mu trzcinę i bili nią w koronę, by kolce głębiej wbijały się w głowę; krew zaczęła spływać Jezusowi po twarzy i zalewać Mu oczy. A oni klękali przed Nim, wyszczerzali Mu język, bili Go i pluli w twarz, krzycząc: «Bądź pozdrowion, Królu żydowski!» Wreszcie wśród śmiechu piekielnego wywrócili Go ze stołkiem na ziemię, lecz zaraz poderwali Go i posadzili na nowo, raniąc o skorupy ciało Jego… tak dręczono Jezusa około pół godziny”. Cierpienie to stanowi jakby trzeci etap biczowania Pana Jezusa, chociaż szczególny jego akcent pada na nowe cierpienia, zadane przez koronę cierniową, szyderstwa i naśmiewanie się z tu uświadomić sobie, że ciernie korony cierniowej, były bardzo twarde i miały długość od dwóch do pięciu centymetrów, co potwierdza relikwia kolca korony cierniowej, która znajduje się w kościele Krzyża Jerozolimskiego w Rzymie. Jakże trudno sobie wyobrazić, jak kolce głęboko wbijały się pod skórę głowy Jezusa, w skronie i badający „Całun Turyński” pozwalają nam jeszcze bardziej zrozumieć ogrom męki Jezusa spowodowany koroną cierniową: „Na Całunie turyńskim widać liczne wypływy krwi na czaszce… Zostały one spowodowane przebiciem naczyń krwionośnych na głowie przez kolce korony cierniowej. Korona cierniowa była w kształcie czepca, który opinał całą naliczyli 13 ran na czole i 20 z tyłu spowodowanych przez kolce cierni, ale przypuszczają, że mogło być ich około 50. Ponieważ pod skórą na głowie znajduje się sieć unerwienia i naczyń krwionośnych, korona cierniowa spowodowała rozdzierający ból oraz obfite krwawienie”.Dyrektor Instytutu Anatomii Uniwersytetu Bolońskiego L. Coppini podaje, że „jeżeli weźmiemy pod uwagę, że na skórze głowy na 1 cm2 znajduje się ponad 140 punktów wrażliwych na ból, to można sobie wyobrazić ogrom cierpienia Chrystusa w czasie tragicznej koronacji (zob. wolno nam jednak zapomnieć, że cierpienie spowodowane koroną cierniową nie było aktem jednorazowym i nie trwało ono tylko pól godziny, ale był to ból towarzyszący Jezusowi do śmierci, potęgowany na drodze krzyżowej, gdy belka krzyża za każdym kolejnym krokiem uderzała w koronę, a ta wbijała się coraz głębiej, zadając Jezusowi nowe niewyobrażalne dla nas cierpienia. Mimo to Jezus zachował do końca pełną świadomość tego, co się dzieje, co widzimy na drodze krzyżowej, gdy nawiązuje relacje z Maryją, Szymonem, Weroniką, Niewiastami, czy też gdy wisi na sens miało zatem to cierpienie Jezusa? Z pomocą przychodzi mistyczne doświadczenie sł. Bożej Rozalii Celakównej i wyjaśnienie, które dał sam Pan Jezus: „widziałam Pana Jezusa w postaci «Ecce Homo» poranionego bardzo; na Jego Głowie korona cierniowa głęboko wbijająca kolce w skroń; ubrany był w płaszcz szkarłatny. Rana Jego Serca Boskiego głęboko rozdarta, otwarta… «Popatrz – mówił Jezus – jaki ból zadają Mi grzechy; te rany są zadane przez grzechy zmysłowe, korona cierniowa za pychę, zarozumiałość, bunt przeciw Bogu; dalej wzgarda i inne grzechy…»” (DzB III s. 56).Tu dotykamy istoty tajemnicy cierpienia Pana Jezusa, wynikającego z przyjęcia korony cierniowej. Pan Jezus poucza nas, że cierpienie to przyjął, by zatrzymać na sobie wszystkie grzechy naszego umysłu. Rozum otrzymaliśmy jako wspaniały dar od Boga, który wyróżnia nas ze wszystkich stworzeń ziemskich. Jego potęga jest nieograniczona w swych możliwościach, czego doświadczamy współcześnie w rozwoju techniki i różnych dziedzinach nauki. Niemniej jednak, trudno nie zauważyć równocześnie, że ten dar rozumu może człowieka doprowadzić do sprzeciwu wobec Boga i uznania siebie samego za boga czyli do pychy, w której człowiek nie liczy się już z Bogiem, eksperymentuje z życiem, czyniąc siebie stwórcą; prowadzi także do postawy zarozumiałości, w której choć uznaje Boga i twierdzi, że w Niego wierzy, to poucza Go, udowadniając, że Bóg się myli; dalej prowadzi do buntu, w którym zarzuca Bogu niesprawiedliwość i obwinia Go o swe nieszczęścia, widząc w Nim przyczynę swych oto ten przepiękny dar otrzymany od Boga, w tym celu, aby człowiek poznawał i odkrywał piękno miłości Boga, Boży plan zbawienia dla siebie, a przez to, aby był szczęśliwy na ziemi, a potem żył wiecznie z Bogiem, źle wykorzystany przez człowieka, doprowadza go do samozniszczenia przez odrzucenie źródła życia, a zarazem gwarancji życia wiecznego, którą jest Bóg. Pycha umysłu doprowadza do zafałszowania prawdy o Bogu, człowiek traci świadomość kim jest Bóg i kim jest on - człowiek. To prowadzi do zarozumialstwa wobec Boga, a potem następuje bunt. Ostatnim krokiem jest odrzucenie Boga, zanegowanie i ateizm, w którym człowiek mówi sobie «Boga nie ma».W tym miejscu łączy się tajemnica cierniem ukoronowania Pana Jezusa z mocnym postanowieniem poprawy. Pan Jezus cierpi za grzechy naszego umysłu, ale uczy nas, że człowiek, aby nie ranił Boga i nie utracił życia wiecznego musi zapanować nad swym rozumem, musi nieustannie ukierunkowywać go na jego Stwórcę, który, jeśli tak można powiedzieć, instrukcję obsługi tego daru zawarł w ewangelii i w życiu Jezusa Chrystusa. A według Jezusa, królowanie jest służbą. Człowiek jest wielki wtedy, gdy jest pokorny czyli bezgranicznie ufa Bogu. Człowiek jest wielki, gdy dialoguje z Bogiem przyznając Mu rację, nawet jeśli nie rozumie do końca wszystkiego, tak jak Maryja, która wszystko rozważała w swym sercu. Człowiek jest wielki, gdy jest we wszystkim posłuszny Bogu Ojcu na wzór postanowienie poprawy jest przede wszystkim aktem rozumu, jest świadomością cierpienia Jezusa, z którego ma wynikać zmiana myślenia człowieka o swym życiu i postępowaniu. Wiemy już, że nawrócenie jest najpierw zmianą myślenia, a dopiero potem postępowania. Dlatego mocne postanowienie poprawy musi być aktem rozumu. Nie może polegać tylko na powiedzeniu sobie czy Bogu «nie będę więcej grzeszyć», bo to jest nieprawda. Ile razy tak Bogu mówiliśmy, a potem po kilku dniach od spowiedzi wracaliśmy do tego samego grzechu, a zatem okazaliśmy się kłamcami wobec Boga. Okłamaliśmy Go mówiąc «obiecuję, że nie będę więcej grzeszył».Mocne postanowienie poprawy ma dwa wymiary: pieszy jest świadomym wzbudzeniem aktu, wypowiedzianego Jezusowi, że «nie chcę grzeszyć i zrobię wszystko, aby On Jezus więcej przeze mnie nie cierpiał». Pojawia się jednak pytanie, co zrobię, aby nie grzeszyć? I tu wchodzimy w drugi etap mocnego postanowienia poprawy, które polega na wymyśleniu sposobu, konkretnego działania wobec grzechu, który się najczęściej powtarzał od ostatniej spowiedzi św. I znów, nie może to być tylko powiedzenie sobie. Muszę wymyślić sposób, np.: Ktoś się nie modli rano, bo jak twierdzi zapomina. Co może zrobić? Może wykorzystać technikę i ustawić budzik w telefonie z piosenką religijną, który go będzie budził codziennie, np.: „Kiedy Ranne wstają zorze…”, czy „Oto jest dzień...”, czy też „Pan Jezus już się zbliża…” albo radio z budzikiem na falach Radio Maryja, gdzie od prowadzone są modlitwy. Nie ma możliwości, by budząc się w ten sposób zapomnieć o modlitwie. Ktoś ma przyzwyczajenie do wypowiadania brzydkich, wulgarnych słów. Co może zrobić? Co wieczór w modlitwie policzy ile razy wypowiedział takie słowo i za każde z nich powie: „Któryś za na cierpiał rany…”. W grzechach nieczystych, myśli, oczu czy uczynków jedynym postanowieniem jest natychmiastowa spowiedź. Św. siostra Faustyna pracując nad mocnym postanowieniem poprawy sporządziła miesięczną „Kartę wewnętrznej kontroli sumienia” i każdego wieczoru przez rok sprawdzała samą siebie jak wypełniła postanowienie poprawy notując plusy i minusy, a następnie sumowała je na koniec miesiąca (zob. Dz 162). Postanowiła praktykować wewnętrzne skupienie i milczenie: w styczniu zwycięstwa 41, upadki 4 za każdy upadek akt strzelisty: „A Jezus milczał”; w lutym zwycięstwa 36, upadki 3, akt strzelisty: Jezus ufam Tobie; i tak przez cały postanowienie poprawy nie jest zatem aktem jednorazowym, jak nie była aktem jednorazowym korona cierniowa Jezusa. Mocne postanowienie poprawy ma trwać od spowiedzi do spowiedzi, musi nas uwierać, musi boleć, aż przyzwyczajenie do tego grzechu nie umrze w nas. I nawet jeśli go nie wypełnimy w danym dniu, to właśnie uświadomienie sobie tego, musi być decyzją podjęcia tego samego zobowiązania na nowo w dniu następnym. I dlatego mocne postanowienie poprawy łączy się z koroną cierniową Jezusa, gdyż jest budzeniem świadomości, trzymaniem rozumu na kursie prowadzącym do Boga, do zbawienia, do postanowienie poprawy musi polegać na spleceniu sobie samemu korony, jednak nie z cierni grzechu, ale z cierni cnót przeciwnych grzechom pychy, zarozumialstwa i buntu, a są nimi pokora czyli bezgraniczne zaufanie Bogu, niezachwiana wiara i całkowite posłuszeństwo. Te trzy cnoty to korona cierniowa, którą każdy z nas powinien, musi w drodze osobistej świętości upleść dla siebie, jako mocne postanowienie poprawy. I musi każdego dnia zakładać ją sobie na głowę, na swój rozum, by nie przymnażać cierpienia Jezusowej głowie, by ulżyć Jego cierpieniu, by nie być pysznym, zarozumiałym i buntowniczym wobec Boga. Ta korona choć nie z grzechów, będzie nam zadawać ból, ilekroć nasz rozum chciałby stanąć przeciwko Bogu i naszemu zbawieniu. Niech boli, bo to doprowadzi nas do świętości. Ta korona nauczy nas królować przez służbę. Bo jest to korona księżniczek i książąt nieba, żyjących tu na ziemi, to korona, przed którą otwierają się dla człowieka bramy na ten tydzień, to codzienna modlitwa, podczas której wraz z Panem Jezusem będziemy wymyślać sposoby pracy nad grzechami, powtarzającymi się od spowiedzi do spowiedzi. To układanie planu swej pracy wewnętrznej, mocnego postanowienia poprawy. Może uczynienie karty pracy wewnętrznej na wzór św. «Popatrz – mówił Jezus – jaki ból zadają Mi grzechy … korona cierniowa za pychę, zarozumiałość, bunt przeciw Bogu.»- «Panie Jezu nie chcę grzeszyć i zrobię wszystko, abyś Ty, Jezu więcej przeze mnie nie cierpiał.»- «Co zrobisz dla mnie? Co konkretnie zrobisz?»- «Zrobię koronę cierniową na moją głowę z pokory, wierności i posłuszeństwa.»Amen. W poniedziałek ok. godziny 19-tej w katedrze Notre-Dame w Paryżu wybuchł pożar. Po 63 minutach runęła iglica, a ogień strawił niemalże cały dach. Na szczęście udało się uratować sporą część zabytków z wnętrza budynku - w tym słynną koronę cierniową East NewsJak poinformował dziennikarz Nicolas Delesalle z gazety "Paris Match", ogień nie przedostał się do skarbca, a większość relikwiów udało się uratować z płonącej katedry - w tym wspomnianą koronę cierniową Jezusa czy gwóźdź użyty podczas jego cierniowa znajduje się w Notre-Dame od 1806 roku, gdzie strzegą jej Rycerze Świętego Grobu Bożego. Na co dzień dbają o nią kanonicy Kapituły Bazyliki Metropolitańskiej. Znajduje się w obręczy, która chroni relikwię przed Biblii, korona miała zostać upleciona przez żołnierzy Poncjusza Piłata. Na głowę Jezusa została założona tuż po tym, jak został skazany na biczowanie. Następnie jej właścicielem miał stać się jeden z uczniów Chrystusa, który ją zabrał po ukrzyżowaniu, łamiąc tym samym żydowskie prawo, które nakazuje grzebać zmarłych ze wszystkim, co miało styczność z ich miała ją odnaleźć, razem z wieloma innymi relikwiami, matka Konstantyna Wielkiego, cesarzowa Helena. W V wieku relikwia była w Jerozolimie, następnie w 1063 r. została przewieziona do Bizancjum, by w 1237 r. trafić do Francji. Podczas swojej drogi została pozbawiona wielu cierni, które obecnie znajdują się w kościołach na całym świecie, w tym w Polsce (w Zamościu, Miechowie oraz Boćkach).Korona cierniowa pozostaje jednym z najważniejszych relikwiów dla chrześcijan, jest symbolem śmierci męczeńskiej Jezusa. Wystawiano ją na widok wiernych w każdy pierwszy piątek miesiąca, a także w piątek Wielkiego poinformowała na swoim koncie na Twitterze mer Paryża, Anna Hidalgo, wiele dzieł sztuki, w tym także korona, zostało uratowanych i są już zabezpieczone. Podziękowała także służbom za pomoc w gaszeniu katedry i ratowaniu bezcennych udało się ugasić dopiero ok. 4 nad ranem. Dach katedry i iglica zostały zniszczone, ale konstrukcja budynku miała pozostać w stanie Francji Emmanuel Macron zapowiedział odbudowanie katedry, a w internecie już ruszyły zbiórki zbierające fundusze na remont. Miliarder, a prywatnie mąż popularnej aktorki Salmy Hayek, François-Henri Pinault ogłosił, że przekaże 100 mln euro na odbudowę spalonej jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.